Początki lat 60-tych to wielki
rozwój Jastrzębia Zdroju, okres dynamicznego rozwoju
budownictwa mieszkaniowego i przemysłowego. Do
Jastrzębia zjeżdża coraz więcej ludności
zamiejscowej po pracę i mieszkanie. Z wioski,
Jastrzębie staje się miastem. Prawa miejskie
otrzymuje w roku 1963. W tym czasie, Jastrzębie to
dwie parafie: św. Katarzyny w Jastrzębiu Górnym i
Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jastrzębiu Zdroju.
Wówczas stanowiło to około dwudziestu tysięcy
mieszkańców. Ale liczba ta nieustannie wzrasta-ła.
Kościoły zaś w tych parafiach nie były w stanie
pomieścić wielu wiernych. Gdy chodzi o parafię Serca
Jezusowego w Zdroju, to budynek kościelny stanowiła
dawna kaplica klasztorna w części budynku Sióstr
Boromeuszek, powiększona w roku 1951 na całą
wschodnią część budynku. W początkach lat 60-tych
XX wieku, kiedy w Jastrzębiu Zdroju powstawały
pierwsze kopal-nie: "Jastrzębie" i "Moszczenica",
wybudowano pierwsze osiedle mieszkanio-we pod nazwą
"Połomska", które później nazwano osiedlem
"Przyjaźń". Liczyło
ono około 3 tysiące wiernych. Jego mieszkańcy należeli do
parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana
Jezusa w Zdroju. Z tego faktu wyni-kały różnego
rodzaju trudności związane z dość sporą odległością
do kościoła parafialnego. W szczególności z
trudnościami tymi borykały się dzieci szkolne, które
musiały podążać na katechizację do salek przy
kościele ruchliwymi ulicami – Połomską, Pszczyńską i
Zdrojową. Na pewno nie bez znaczenia był tu też
fakt, że wielu młodych ludzi przyjeżdżających do
Jastrzębia, było nieustabilizowanych pod względem
religijnym.
Starania o nowy
kościół
W lutym 1969 roku parafię NSPJ
w Zdroju obejmuje – po ks. proboszczu Piotrze Jasioku – ks.
Anzelm Skrobol. Widząc wielką odległość do kościoła
i ciasnotę w dotychczasowym kościele, już w
pierwszym roku swego paste-rzowania, podczas
odwiedzin kolędowych szukał miejsca, aby w tej
części parafii wybudować kościół, a chociażby
najpierw kaplicę. Konieczność budowy nowej świątyni
była więc potrzebą chwili. Jako gorliwy kapłan
chciał dotrzeć do wszystkich ludzi. Czynił więc pilne
starania o zezwolenie na budowę nowego kościoła
poprzez Kurię Diecezjalną. Ówczesne jednak władze
Polski Ludowej, do wszystkiego co miało związek z
Kościołem, odnosiły się nieprzychylnie, niemal wręcz
wrogo. W tej sytuacji wszelkie prośby o budowę
nowego kościoła załatwiane były odmownie. Ks.
Skrobol niezrażony tym wszystkim, zwierza się kilku
zaufanym parafianom, że zamierza faktem dokonanym
zaskoczyć władze terenowe i potajemnie, dla dzieci
mieszkających po północnej stronie ul.
Wodzisławskiej zorganizować punkt katechetyczny, z
zamiarem odprawiania od czasu do czasu mszy świętej
dla chorych i starszych, a potem może i dla
wszystkich. Od tej chwili zaczęła się
potajemnie penetracja terenu. Pod uwagę wzięto sześć
propozycji. Jednakże po szczegółowym rozpatrzeniu,
żadna z nich nie spełniała określonych wymogów.
Warto tu wspomnieć, ze zezwolenie na budowę mógł uzyskać tylko właściciel,
zaś potrzeba budowy musiała być odpowiednio
uzasadniona. W tym bowiem okresie, ze względu na
braki materiałów budowlanych, o takie zezwolenie dla
osoby prywatnej było bardzo trudno. W końcu udało się to zrealizować za
sprawą państwa Józefa i Zofii Szotków. Kiedyś p.
Zofia Szotek w rozmowie z p. Józefem Zdziebło
narzekała, że w miarę rozbudowy osiedla coraz
trudniej jest jej gospoda-rować. Mieszkańcy osiedla
czynili bowiem nieraz szkody w uprawach polowych.
Ponadto podkreślała, że ona i jej mąż Józef są już
coraz starsi i coraz trudniej im pracować na tym
około dwuhektarowym gospodarstwie. Zadeklarowała
wówczas: "Gdyby była potrzeba, dałabym pole na
kościół". Mogło to być w roku 1966 lub w następnym
(taką datę podaje w swoich "Wspomnieniach" . Józef
Zdziebło. Te rozmowę, dotycząca ofiarowania pola pod
kościół w odpowiednim momencie przypomniał sobie
wspomniany p. Józef Zdziebło. Z taki to
dobrymi wiadomościami poszedł do księdza proboszcza A.
Skrobola. Ks. Skrobol na wieść o tym był bardzo
zadowolony i podziwiał postawę państwa Szotków. Ta
słowna kiedyś deklaracja, z czasem została
zamieniona w czyn. Miejsce na budowę było stosunkowo
dogodne i warunki sprzyjające. W jednym ze spotkań u
państwa Szotków, oprócz księdza proboszcza
uczestniczył architekt - p. Gerard Kroczek, który
zorien-towawszy się w ukształtowaniu terenu, podjął
się sporządzenia rysunku - planu budowy. W uzasadnieniu potrzeby budowy p. Szotkowie
podali, że po przebudowie budynku mieszkalnego,
istnieje konieczna budowa pomiesz-czeń
inwentarskich. Aby jak najbardziej powiększyć
pojemność planowanej kaplicy, dodano jeszcze garaż i
pralnię. W rezultacie powstał projekt budyn-ku
gospodarczego o wymiarach 8x16
metrów. Aby jak najprędzej otrzymać zezwolenie,
sprawę w urzędach załatwiał sam architekt, pan
Gerard Kroczek. Zezwolenie uzyskano w sierpniu 1971
roku. Od razu też rozpo-częto budowę. Sprawę tej
budowy zawierzono św. Józefowi Robotnikowi. W
intencji budowy odbywała się również Nowenna do
Świętego Józefa w kościele w Zdroju.
Budowa budynku
gospodarczego - kaplicy.
Państwo Szotkowie budowali
więc dom gospodarczy, który już w samym zamyśle
przeznaczony był na kościół, a właściwie - na
kaplicę. Nadzór nad budową przyjął
budowniczy, p. Fajkis z pobliskiej Połomi.
Oficjalnie robotnicy przy budowie budynku
gospodarczego p. Szotków zatrudnieni byli odpłatnie. Tylko
dosłownie kilku ludzi było wtajemniczonych w sprawę
budowy przyszłej kaplicy. W miarę postępu prac,
wtajemniczanych było coraz więcej. Zgłaszali się
chętni do pomocy, często bezinteresownie. Łącznikiem na co dzień
pomiędzy ks. proboszczem a robotnikami na placu
budowy był kościelny ze Zdroju, p. Gawełczyk. Warto
tu podkreślić wielką solidarność ludzi, szcze-gólnie
w końcowej fazie robót. Mieszkańcy osiedla okazywali
wielką chęć pomocy czy to w formie pracy, czy to w
formie środków transportu, czy też w odstąpieniu
własnych materiałów budowlanych. Nie można też
zapomnieć o datkach materialnych na ten cel. Miało
to o tyle duże znaczenie, gdyż coraz więcej było
sygnałów o rzeczywistym przeznaczeniu budowy. Gdyby
wiado-mości te doszły do odpowiednich władz, budowa
mogłaby być wstrzymana. Ostatecznie budowa potrwała
sto dni.
Zakończenie prac i
poświęcenie kaplicy.
Budynek gospodarczy, w domyśle
kaplica, powstał w bardzo szybkim czasie, dzięki
niestrudzonej postawie ks. proboszcza Anzelma
Skrobola. Dzięki przyspieszonym pracom,
planowane na 4 grudnia 1971 roku poświęcenie, odbyło
się kilka tygodni wcześniej, tj. w niedzielę 14
listopada o godzinie 11.00. Poświęcenia dokonał ks.
proboszcz Anzelm Skrobol, a uczynił to z wielkim
wzruszeniem. Trudno zresztą twemu się dziwić, skoro
w tak niesprzyjających dla Kościoła czasach,
"postawił jednak na swoim" i doprowadził do
wybudowania na nowym osiedlu, przynajmniej kaplicy. Poświęcono budynek gospodarczy państwa
Szotków, czyniąc go w tym momencie Kaplicą, w której
dokonała się bezkrwawa Ofiara i spłynęło
błogosławieństwo na mieszkańców Osiedla „Przyjaźń”.
Była to wielka radość dla wszystkich mieszkańców tej
dzielnicy Jastrzębia Zdroju. Kaplica, która mogła
pomieścić około pięćset wiernych, została
poświęcona świętemu Józefowi Robotnikowi. Wkrótce
nad ołtarzem umieszczono obraz Patrona. Od tej
chwili, to znaczy od 14 listopada 1971 roku,
odbywały się tutaj wszystkie nabożeństwa, łącznie z
katechizacją dzieci i młodzieży. Okazało się
później, że kaplica ta przez ponad trzy lata była
centrum życia religijnego dla mieszkańców tej części
miasta.
Represje i
prześladowania
Według danych przytoczonych na
zebraniu przy kopalni "Jastrzębie"
wynikało, że na
osiedlu "Przyjaźń" było wtedy 1500 partyjnych
członków, 70 zaś należało do ORMO, a 7 do MO. Rzecz
dziwna, że nikt z nich, mieszkają-cych przecież tak
blisko budującej się kaplicy, nic nie zauważył (a
może nie chciał zauważyć!), ani nie doniósł do
władz. Ks. Anzelm Skrobol tłumaczył to nie tylko
dyskrecją działania, ale przede wszystkim podkreślał
wyraźnie, że jest to działanie świętego Józefa -
cichego, skromnego, ale za to bardzo pracowitego. Boża sprawa wymagała jednakże
wiele ofiar ze strony wiernych, a trudności i
problemy wyzwalały ich dojrzałą postawę
chrześcijańską. Prokuratura Powiatowa oraz MO w
Wodzisławiu Śląskim wzywały wiele osób
„podejrzanych” o współpracę na rzecz nowego
kościoła. Owe szykany i represje zapoczątkowane
zostały w drugiej połowie listopada 1971 roku i
trwały mniej więcej do czerwca roku następnego.
Najdotkliwiej odczuli je Zofia Szotek, jej mąż Józef
oraz synowie: Krystian i Franciszek. Kilka razy
wzywano ich do Prokuratury Powiatowej w Wodzisławiu,
stawiając im pytania: kto ich namówił do tej budowy,
od kogo otrzymywali pieniądze na materiały
budowlane. Podobnie wzywano ludzi, którzy nie pracowali
prawdzie przy budowie, ale mieli odwagę pisać do
władz o zezwolenie na budowę kościoła.
Przesłuchanych zobowiązywano do milczenia, ponadto
grożono im sankcjami. Wielu ludzi związanych z
budową zwolniono z pracy, względnie przesunięto ich
na inne, to znaczy gorsze stanowiska pracy. Tak było
na przykład w przypadku synów p. Szotków. Zostali
oni z pracy pod ziemią przesunięci do pracy na
powierzchnię, co oczywiście wiązało się z mniejszymi
zarobkami, a także z wydłużeniem stażu pracy.
Zatrzymywano niektórym rentę inwalidzką. Innych
powoływano do wojska - okazało się jednak, że
pracowali później przy melioracji, kopiąc rowy. Niektórym zatrzymywano rentę inwalidzką. Innych
powoływano do wojska, ale później okazywało się, że
pracowali przy melioracji, kopiąc rowy.
Kronika Parafialna przekazuje
nam nazwiska represjonowanych w związku z budową
kaplicy. Są to następujące osoby (według zapisu
kronikarskiego): Rodzina Szotków: Zofia - gospodyni,
Józef - emeryt, Krystian – górnik i Franciszek –
górnik; Ks. Proboszcz Anzelm Skrobol; Fajkis –
budowniczy; Kroczek – architekt; Gawin – górnik;
Pielesz – pracownica kopalni; Gatnar – rencista;
Salamon – stolarz; Wowra – stolarz; Figas –
elektryk, pracownik kopalni; Zdziebło A. – rolnik i
Zdziebło J. – rolnik.
Na przesłuchanie wzywany był
także ks. proboszcz Anzelm Skrobol. Podkreś-lić tutaj
należy, że stosunkowo delikatne rozmowy z ks.
proboszczem, połączone z przywiezieniem i
odwiezieniem służbowym samochodem, w porównaniu z
dość brutalnymi przesłuchaniami
milicyjno-prokuratorskimi wszystkich pozostałych
miały swój obłudny cel: poróżnienie parafian
ze swoim proboszczem. Skutek jednak był całkiem
odwrotny.
Po licznych przesłuchaniach
rozpoczął się proces sądowy. Główną oskarżoną była
p. Zofia Szotek, której groził areszt. Ze względu na
wiek, zamieniono tę karę na karę grzywny w wysokości
126 tysięcy złotych. Jak na tamte czasy była to suma
bardzo wysoka, wprost zawrotna. Wystarczy porównać:
miesięczny zarobek górnika wynosił wtedy około 3
tysięcy zł. Nie była to jedyna kara pieniężna. Były też inne kary pieniężne, za
niewykonanie polecenia rozebrania budowli czy też za
niezgodne z przeznaczeniem użytkowanie budynku.
Prokuratura Powiatowa przesłała dwa pisma, w których
nakazano p. Szotkom rozebranie budynku
gospodarczego, pełniącego rolę kościoła, który –
według ich opinii – groził zawaleniem i przez to
stanowił niebezpieczeństwo dla ludzi. Kiedy
funkcjonariusze SB przyjechali do p. Zofii Szotek,
przymuszając ją do podpisania dokumentu o
rozebraniu kaplicy, powiadomiono o tym dzieci, które
wówczas znajdowały się w salce katechetycznej.
Wkrótce zgromadził się wielki tłum ludzi, wielce
wzburzonych tym faktem. Do tego stopnia
wzburzonych, że ludzie ci chcieli wywrócić "Wołgę" SB-ków. Ci z kolei przestraszeni zmienili zdanie i
prosili, aby parafianie podpisywali oświadczenie, że
nie zgadzają się na rozbiórkę kościoła. Od tej pory zaprowadzono dyżur modlitewny, by władze potajemnie
nie zamknęły kaplicy. Kroniki odnotowały próbę
podpalenia kaplicy. Ówczesny kościelny p. Antoni
Gatnar, zamykając wieczorem kaplicę zauważył
płonące na podłodze papiery, które szybko ugasił. Z
kolei dnia 20 stycznia 1972 roku z
polecenia Prokuratury Powiatowej odcięty został
prąd, tak że przez jakiś czas lekcje religii oraz
nabożeństwa odbywały się przy świetle świec. Opiekę
duszpasterską sprawował wtedy ks. Rudolf Jeziorski,
wikariusz z parafii Serca Jezusowego w Zdroju. On to
z Piekar sprowadził agregat prądotwórczy, który
został zainstalowany i kaplica miała w ten sposób
własny prąd. Perturbacje, prześladowania były ciągłe.
Od czasu do czasu twierdzono, że kaplica grozi
zawaleniem i należy ją bezzwłocznie zlikwidować.
Również w międzyczasie przysłana z urzędu komisja
ekspertów stwierdziła, że budynek nie spełnia
wymaganych warunków, grozi niebezpieczeństwem
zawalenia i należy go zamknąć. Natomiast komisja
rzeczoznawców powołana przez stronę kościelną, po
gruntownej kontroli (między innymi kucie w ścianach)
stwierdziła, że konstrukcja budynku w niczym nie
zagraża jego użytkownikom. Później zresztą - po
otrzymaniu zgody na przeniesienie drewnianego
kościoła św. Barbary z Jedłownika - zezwolono, aby
tę kaplicę przebudować na probostwo. A więc jasno
wynika, że zarzuty dotyczące kaplicy były
bezpodstawne. Po pewnym czasie, władze
widząc zdecydowaną postawę mieszkańców zaproponowały
w zamian za zburzenie kaplicy, przeniesienie
nieczynnego już zabytkowego kościoła z Jedłownika
koło Wodzisławia Śl. Zburzenie kaplicy, to warunek
nie do przyjęcia, niemniej rozmowy zostały
zapoczątkowane. Rezultatem tych rozmów, trwających
około półtora roku było przyjęcie warunków strony
kościelnej, to jest: pozostawienie kaplicy do czasu
przeniesienia zabytko-wego kościółka i poświęcenia
go, a później przystosowanie istniejącego budynku na
probostwo.
Mimo tych wielu szykan,
licznych represji i prześladowań, a także
zastraszeń, dzięki patronowi kaplicy - Świętemu
Józefowi - i solidarności mieszkańców, wszystkie
kary pieniężne (nieraz bardzo wysokie) zostały
zapłacone.
Korespondencja z
władzami państwowymi
Nadal aktualną sprawą
pozostawała troska o zezwolenie na budowę nowego
kościoła. Kaplica miała spełniać rolę tymczasowej.
Kronika Parafialna zawiera "Korespondencję pomiędzy
przedstawicielami mieszkańców, a władzami
państwowymi". Korespondencja ta w sposób bardzo
obrazowy ukazuje nam, jakie wówczas były czasy, na
czym polegała "demokracja", jakimi kierowano się
mechanizmami. Zarazem pokazuje nam: z jednej strony
troskę mieszkańców osiedla o zezwolenie na budowę
"normalnego" kościoła, z drugiej zaś troskę o tych,
którzy byli represjonowani i prześlado-wani z powodu
wybudowania kaplicy. W Kronice parafialnej znajdują
się odpisy listów p. Otylii Celejewskiej. Pierwszy z
nich zaadresowany był do kancelarii rady Państwa,
Biura Ułaskawień i Wniosków w Warszawie, a pochodził
z dnia 8 lutego 1972 roku. Z końcem sierpnia 1972
roku p. Otylia Celejewska skierowała kolejny list,
tym razem do Urzędu Spraw Wyznań w Warszawie.
Organizacja życia
religijnego na "Przyjaźni"
W pierwszych tygodniach
posługę kapłańską przy kaplicy św. Józefa pełnili na
zmianę ks. proboszcz Anzelm Skrobol i księża
wikarzy: Herich, Duda i Miksa. 20 listopada 1971
roku (a więc w niespełna tydzień po poświęceniu
kaplicy św. Józefa) Ksiądz Biskup Ordynariusz
Herbert Bednorz przysyła jako administratora nowej
placówki kościelnej, ks. Rudolfa Jeziorskiego.
Początkowo zamieszkuje on przy parafii NSPJ w
Zdroju, potem u państwa Szotków, a pół roku później
zajmuje skromną izbę w dolnej części kaplicy. Był to okres organizowania
życia religijnego, będącego podwaliną pod przyszłą
samodzielną parafię. Od stycznia 1972 roku wszelka
dokumentacja, a więc księgi chrztów, ślubów,
pogrzebów prowadzone są już na miejscu. Zaprowadzono
też Kronikę Parafialną, w której zaczęto wpisywać i
opisywać wszelkie wydarzenia związane z budową
kościoła i z życiem religijnym w tej części parafii.
Kronika ta prowadzona była jednakże przez krótki
tylko okres czasu. Ostatnie zapisane wydarzenia (w
pierwszej jej jakby części) pochodziły ze stycznia
1972 roku. Potem nastąpiła bardzo długa przerwa w
prowadzeniu parafialnej kroniki na bieżąco. Przerwa
ta spowodowana była chorobą, a potem śmiercią
pierwszego kronikarza. Wznowiona została dopiero w
roku 1992, a więc po dwudziestu latach. Wydarzenia z
lat 1972-1992 uzupełnione zostały dzięki istniejącym
różnym pisanym materiałom, dotyczącym życia parafii
z tego właśnie okresu.
Stan techniczny
drewnianego kościoła
Źródłem do omówienia tego
zagadnienia stała się "Opinia techniczna". "Opinia"
ta została opracowana po uprzednim szczegółowym
oglądnięciu obiektu, dokonaniu niezbędnych odkrywek
dla zbadania konstrukcji nośnej ścian i słupów wieży
oraz zapoznaniu się z materiałami monograficznymi
dotyczącymi przedmiotowego kościoła. Opinię tę
opracowano na krótko przed planowanym
przeniesieniem kościoła, a przedstawił ją p.
Stanisław Niemkiewicz, inż. architekt, uprawniony
rzeczoznawca do spraw budowlanych. Celem tej opinii
było określenie stanu technicznego elementów
konstrukcyjnych kościoła oraz podanie zakresu i
sposobu wykonania niezbędnych prac budowlanych
mających na celu zachowanie całej substancji
zabytkowego kościoła. Bardzo pomocnym tutaj okazało
się także drugie źródło: "Orzeczenie
mykologiczno-budowlane". Ta opinia z kolei dotyczy
stanu zawilgocenia, zagrzybienia oraz porażenia
kościoła przez owady - techniczne szkodniki drewna.
Opinię tą opracował i przedstawił p. mgr Hubert
Krypczyk, rzeczoznawca mykologiczno-budowlany.
Oględziny obiektu sakralnego w tym względzie
przeprowadzono w kwietniu i maju 1974 roku.
Jakie były to zniszczenia?
Najpierw wieża - stwierdzono, że słupy nośne są
zaatakowane przez grzyb i w 50% przekrój ich jest
przegnity. Pozostałe elementy konstrukcyjne, będące
stale w warunkach sprzyjających rozwojowi grzyba, są
również zagrzybione, szczególnie w dolnych partiach.
W górnej części wieży, gdzie nie było odeskowania, a
konstrukcja była odsłonięta, mimo przegnicia
pokrycia gontowego, cała konstrukcja okazała się być
w stanie dobrym. Czynnikami, które ją zachowały był
wiatr i słońce. Następnie: nawa i prezbiterium -
fundamenty w części nadziemnej (wykonane częściowo z
kamienia, częściowo zaś z cegły) uległy całkowitemu
zmurszeniu i rozkruszeniu się. Obustronne zaś
odeskowanie ścian okazało się być powodem szybko
postępującego procesu gnicia elementów drewnianych.
Dodatkowym czynnikiem potęgującym zawilgocenie i
przyśpieszającym proces gnicia, było nieszczelne
pokrycie. W dobrym stanie był strop nad nawą i
prezbiterium, wykonany w kształcie łuku.
Również w dobrym stanie była konstrukcja więźby.
Natomiast, gdy chodzi o gont - zarówno nad wieżą,
jak i nad nawą oraz prezbiterium - był przegniły i
całe pokrycie wyglądało jak "sito". I wreszcie:
zakrystia i kruchty - stwierdzono, że konstrukcja
tych pomieszczeń jest dobrze zachowana. Odeskowanie
zewnętrzne, podobnie jak całego kościoła, wymagało
naprawy. Rzeczoznawca mykologiczno-budowlany w swym
orzeczeniu podkreśla występowanie silnego i
szybkiego destrukcyjnego rozkładu drewna. Widoczna
jest w dużym stopniu niszcząca działalność owadów i
grzybów.
Przygotowanie do
prac remontowych i przeniesienia kościoła
Przygotowania do przeniesienia
zabytkowego kościoła z Jedłownika do Jastrzębia
Zdroju odbywały się właściwie równolegle. Tam
przygotowywano kościół do demontażu. Na osiedlu
"Przyjaźń" rozpoczęto prace przygoto-wawcze pod
kościół. Działka, na której miał być umieszczony
przeniesiony kościół posiadała silny spadek terenu w
kierunku północnym. działka ta nie była zadrzewiona
i nie uzbrojona. Ze względu na duży spadek terenu,
jak również dla zapewnienia drewnianemu kościółkowi
odpowiednich warunków hydrometrycznych, miał być
cały podpiwniczony. Piwnice miały być przeznaczone
dla celów gospodarczych i magazynowych, jak również
miało być wydzielone pomieszczenie na kancelarię i
małe lapidarium sakralne. Obecnie w podziemiach
kościoła znajdują się: salki katechetyczne,
biblioteka i kuchnia, a pomieszczenie pod wieżą
kościelną służy jako magazyn oraz sala rekreacyjna.
W lutym 1974
roku zakończone zostały rozmowy w sprawie
przeniesienia zabytkowego kościoła. Kwiecień 1974 r.
– to początek rozbiórki kościoła w Jedłowniku:
segregacja i numeracja nadających się do dalszej
budowy elementów, zaś ołtarz przekazano do pracowni
konserwatorskiej. Wszystkie te prace odbywały się
pod nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W
tym samym czasie w Jastrzębiu rozpoczęto roboty
ziemne. W maju i czerwcu trwały prace budowlane i
przewozowe. 8 lipca 1974 roku Ksiądz Biskup Józef
Kurpas poświęcił kamień węgielny pod zabytkową
świątynię. Od lipca do grudnia 1974 roku trwały
prace już tylko na terenie naszej parafii. Tempo
budowy nowej świątyni było bardzo szybkie. Prace
przy budowie wykonywali spontanicznie i
bezinteresownie mieszkańcy, fachowcy różnych
zawodów. Przede wszystkim zaś pracowali górnicy.
Konstrukcję drewnianą i gontowe pokrycie dachu
wykonali specjaliści z Żywca. Wszystkie uszkodzone
elementy starej konstrukcji zostały zastą-pione nowym
drewnem, a więc: całe odeskowanie zewnętrzne i
wewnętrzne ścian, jak również strop. Nowym jest też
gontowe pokrycie dachu. Całością prac, począwszy od
rozbiórki kościoła w Jedłowniku, przewożenia
konstrukcji i rozpoczęcia budowy nowego kościoła
kierował i koordynował dotychcza-sowy administrator
wspólnoty wiernych zgromadzonej przy kaplicy pod
wezwaniem św. Józefa – ksiądz Rudolf Jeziorski.
Zakończenie prac i
poświęcenie kościoła.
Nastąpił moment poświęcenia
przeniesionego kościoła w nowym miejscu. Wspomina o
tym ówczesny Biskup Katowicki Herbert Bednorz, w
liście z dnia 7 grudnia 1974 roku. W liście tym
Biskup pisze: "Dnia 3 grudnia 1974 roku dokonałem uroczystego
poświęcenia drewnianego kościoła p.w. św. Barbary i
św. Józefa, przeniesionego z
Jedłownika do parafii Jastrzębie, dekanatu
jastrzębskiego. Nowy kościół powstał na miejscu
dotychczasowej kaplicy, która ze względu na swoją
ciasnotę nie mogła zaspokajać potrzeb religijnych
wiernych tamtejszej parafii. Po poświęceniu kościoła
odprawiłem uroczystą Mszę św. pontyfikalną przy
licznym udziale duchowieństwa i bardzo tłumnym
udziale wiernych". Warto dodać, że na uroczystości
poświęcenia nowego kościoła nie było żadnych
przedstawicieli władz państwowych. Nie było też
żadnego przedstawiciela sąsiadującej kopalni
"Jastrzębie".
Erygowanie Parafii
Przeniesienie i poświęcenie
kościoła przyczyniło się do wzmożenia
aktywności religijnej mieszkańców tej części parafii
i rozwoju życia religijnego. To wszystko tworzyło
podwaliny przyszłej parafii. W tamtych czasach wpływ
na to miały także władze państwowe. Przytoczę wiec
tutaj Decyzję Wydziału do Spraw Wyznań Urzędu
Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 30 grudnia 1975
roku: "Na podstawie art. 1 i art. 2 ust. 1 dekretu z
dnia 31 grudnia 1956 roku o organizowaniu i
obsadzaniu stanowisk kościelnych (Dz.U.Nr 1 poz. 6 z
1957r.) po rozpatrzeniu wniosku Kurii Diecezjalnej w
Katowicach z dnia 2 grudnia 1975 roku (...) NIE
ZGŁASZAM ZASTRZEŻEŃ przeciw utworzeniu parafii
rzymskokatolickiej przy kościele p.w. św. Barbary i
św. Józefa w Jastrzębiu Zdroju obejmującej
następujące ulice: Brzechwy, Dunikowskiego,
Kopernika, Moniuszki, Manifestu Lipcowego, Morcinka,
Pstrowskiego, Pochwacie oraz Połomską. Decyzja
niniejsza jest ostateczną w administracyjnym toku
postępowania". Ostatecznie Parafia nasza erygowana została 1 lutego 1976
roku. Dekret erekcyjny w tej sprawie, z dnia 31
stycznia 1976 roku, podpisał ówczesny Biskup
Katowicki Herbert Bednorz oraz Notariusz Ks. Wiktor Skworc (obecnie biskup tarnowski).
Pierwszym proboszczem parafii zostaje dotychczasowy
jej administrator i budowniczy kościoła, ks. Rudolf
Jeziorski. Po poświęceniu
kościoła, dotychczasowy ośrodek życia religijnego,
czyli kaplicę św. Józefa, zaadoptowano na probostwo.
Prace te wykonano w 1975 roku.
Nasz kościół
zabytkiem
Kościół nasz decyzją
Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach z
dnia 5 sierpnia 1966 roku został wpisany do rejestru
zabytków pod numerem 738/66. Granice zabytku
rozciągają się na całość obiektu w ramach ogrodzenia
i obejmują również wyposażenie wnętrza. Informuje o
tym "Decyzja wpisania dobra kultury do rejestru
zabytków". W uzasadnieniu tego postanowienia podaje
się, że obiekt ten posiada wielką wartość
artystyczna i historyczną, o dużym znaczeniu dla
kultury polskiej. Wielką wartość w naszym
kościele stanowią: ołtarz zabytkowy przylegający do
ścian z obrazem św. Barbary, zabytkowa ambona z
obrazami czterech ewangelistów, malowanych na desce,
z XVII wieku, a także chrzcielnica. Zabytkiem jest
też obraz „Madonna z Dzieciątkiem”. Obraz ten był
wypożyczony na wystawę do Muzeum Narodowego w
Warszawie w dniach od 20 lipca do 16 września 1979 roku.
Jest to obraz o wymiarach 120 x 100 cm, pochodzący z
XIX wieku; jego autor jest nieznany. Od kilku lat prowadzone są
prace konserwatorskie w prezbiterium naszego
kościoła. Odnowione zostały między innymi: zabytkowa
chrzcielnica, obraz św. Barbary oraz tabernakulum,
figury Serca Pana Jezusa i Serca Maryi. W ostatnich
dniach kwietnia 2010 roku zakończona została
konserwacja ołtarza głównego. Obecnie, w roku 2011,
w pracowni konserwatorskiej w Krakowie znajduje się
zabytkowa ambona z obrazami czterech ewange-listów.
Życie religijne w
Parafii na „Przyjaźni”
Skończył się ostatecznie czas
represji i prześladowań. Parafia ma już za sobą
burzliwy, najeżony trudnościami ze strony władz
państwowych początek, kiedy to zaskoczono władzę
otwarciem kaplicy św. Józefa. Po poświęceniu
przeniesionego kościoła, a potem po erygowaniu,
parafia powoli krzepła i zaczynała osiągać
stabilizację. Dnia 14 sierpnia 1976 roku nastąpiła
zmiana na stanowisku proboszcza parafii.
Dotychczasowy proboszcz ks. Rudolf Jeziorski został
ustanowiony wikariuszem-ekonomem parafii pod
wezwaniem św. Katarzyny w Czechowicach-Dziedzicach.
Nowym proboszczem (najpierw wikariuszem-ekonomem)
zostaje ks. Paweł Kasza.
Charakterystykę parafii w jej
pierwszych latach funkcjonowania znajdujemy w Aktach
parafialnych. Taki obraz parafii sporządza proboszcz
przy okazji wizytacji kanonicznej. Pierwsza
wizytacja kanoniczna maiła miejsce jeszcze przed
erygowaniem parafii, w dniach 18 i 20 kwietnia 1975
roku, a wizytację przeprowadził Ks. Biskup Czesław
Domin. Ksiądz Biskup z wielkim uznaniem podkreślił, iż „wspólne przeżycie prześladowań w związku z
budową Kaplicy, a następnie prace związane z
przeniesieniem kościoła – scaliło i zespoliło
mieszkańców osiedla przy ul. Połomskiej w jedną
zwartą rodzinę parafialną. Wielu miało okazję
publicznego wyznania wiary i cierpienia za nią”.
W tym okresie parafia liczyła 3600 katolików.
Kolejna wizytacja została
przeprowadzona 14 kwietnia 1981 roku. Wówczas
parafię wizytował Ks. Biskup Ordynariusz Herbert
Bednorz. W czasie tej wizytacji zostało podkreślone,
iż "niski standard mieszkań osiedla jest powodem
dużej fluktuacji ludności traktującej swoje
mieszkania jako przejściowe w oczekiwaniu na
przydział lepszego locum. Zdarza się więc, że na
osiedlu mieszkają ludzie społecznie zaniedbani,
których nie stać na bardziej komfortowe mieszkanie.
U wielu jest to powodem materializmu praktycznego
podyktowanego chęcią dorabiania się".
O parafii z tamtego okresu
międzywizytacyjnego wspomina ks. proboszcz Paweł
Kasza: "Parafianie, którzy mieszkają na osiedlu
przez dłuższy czas, związani są z parafią i biorą
udział w życiu Kościoła. Najgorzej, jak można
zaobserwować, jest z parafianami, którzy wprowadzają
się do mieszkań opuszczonych przez tych parafian,
którzy "się dorobili" i poszli "na swoje" - albo na
większe mieszkanie do nowych osiedli. Parafianie
nowi to często ludzie raczej, z różnych przyczyn,
religijnie i moralnie "surowi". Często na nasze
osiedle przesiedlane są rodziny rozbite, albo które
nie płaciły regularnie czynszu za wielkie mieszkania
na osiedlu w Jastrzębiu III (a więc ludzie z
eksmisji), względnie przeprowadza się sama matka z
dziećmi (ojciec w więzieniu). Przebywają jakiś czas
- czasem w jednym mieszkaniu w ciągu roku jest kilka
zmian lokatorów. (...) Traktuje się często osiedle
"Przyjaźń" jako awaryjne, dla nie najlepszego
elementu. Tych ludzi, poprzez dzieci, przez
katechezę dorosłych, odwiedziny w domu zaczyna się
wiązać z Kościołem, co przychodzi nieraz bardzo
trudno. Na osiedlu mieszka również wyjątkowo dużo
funkcjonariuszy SW - dozoru z Zakładu Karnego w
Szerokiej. Często małżeństwa bez ślubu kościelnego
(...) Jak wszędzie zagrożeniem wielkim jest
alkoholizm. Sprzyja temu bar, który usytuowany jest
nawet blisko szkoły. (...) Odejścia od wiary nie
obserwuje się. Ci, którzy byli katolikami od święta,
czy nawet uważała się za niewierzących, pochodzą
często z Czerwonego Zagłębia".
Liczba parafian stale rosła.
Na początku lat 80-tych, parafia liczyła prawie 4500
mieszkańców. Rosła też liczba niewierzących (125),i
innowierców, szczególnie świadków Jehowy (121). Pod
względem struktury społeczno-zawodowej w tym czasie
przeważają robotnicy, którzy zatrudnieni są
najczęściej w górnictwie. Trudnym problemem w tym
okresie byli mieszkańcy hoteli rotacyjnych.
"Parafia św. Barbary i św.
Józefa w Jastrzębiu Zdroju obejmuje obrzeża miasta z
najstarszym osiedlem o najniższym standardzie
socjalnym. Jego mieszkańcy często migrują do innych
części miasta, szukając lepszych warunków życia.
Jest także osiedle domków jednorodzinnych i bloki
rotacyjne. Zjawisko migracji ludności rzutuje
negatywnie na pracę duszpasterską i integrację
wiernych z parafią" - taką oto opinie znajdujemy w
Dekrecie wizytacyjnym z 1990 roku. Wizytację w
dniach 27-28 października tegoż roku przeprowadził
Biskup Katowicki Damian Zimoń.
Z czasem sytuacja ta uległa
zmianie na lepsze. Można śmiało powiedzieć, ze
obecnie parafia jest ustabilizowana, zatem i
duszpasterstwo należy do tradycyjnych. Nie istnieją
już bloki robotnicze ani rotacyjne. Nie powstają już
żadne bloki mieszkaniowe, co najwyżej buduje się
domy jednorodzinne. Nie można też mówić o jakiejś wielkiej
migracji. Jeżeli są przemieszczenia - coraz częściej
nawet w ramach parafii - to nie są one zbyt wielkie.
Poprawił się też poziom mieszkań na osiedlu
"Przyjaźń". Wiele rodzin mieszka tu "od zawsze". I
ci mieszkańcy tworzą tradycję parafii. Mieszkańcy
osiedla bardzo mocno zasymilizowali się z tymi
mieszkańcami, którzy żyli tutaj jeszcze przed
powstaniem Kaplicy Świętego Józefa. Często także
ich dzieci, którzy już założyli swoje rodziny, także
mieszkają na terenie naszej parafii. W dodatku,
niewielkie bloki mieszkaniowe sprawiają, ze ich
mieszkańcy bardzo dobrze wzajemnie się znają. Trzeba
wiec już odrzucić stereotyp, że jest to osiedle
awaryjne, że mieszka tu nie najlepszy "element".
W ocenie sytuacji
religijno-moralnej parafii należy podkreślić żywy
udział wiernych w liturgii mszy świętej. Choć dodać
trzeba, że uczestnictwo we mszy świętej niedzielnej
i świątecznej jest problemem. Z drugiej strony, jest
spora grupa osób uczestniczących we mszy świętej
także w tygodniu. Należy podkreślić wzrost
świadomości eucharystycznej. Wzrasta liczba
przystępujących do Komunii Świętej. Żywy jest udział
poszczególnych Grup działających przy parafii.
Więcej na temat poszczególnych Grup parafialnych
znajdziemy w "Duszpasterstwie".
Życie wewnętrzne człowieka w
znacznym stopniu uzależnione jest od modlitwy i
wszelkiego innego rodzaju kontaktów z Panem Bogiem.
W marcu 1978 roku rozpoczęto śpiewanie Godzinek
przed pierwszą mszą świętą w każdą niedzielę;
Obecnie Godzinki śpiewa się także w każdą
Uroczystość, Święto czy nawet Wspomnienie Maryjne. W
roku 1979 zaczęto odmawianie modlitwy różańcowej
codziennie przed mszą święta poranną. W 1984 roku
wprowadzono pierwszopiątkowe msze święte w intencji
chorych i starszych wiekiem parafian. W 1998 roku
wprowadzone zostały Nabożeństwa Fatimskie (od maja
do października). W roku 2000, po wybudowaniu przy
kościele Groty Maryjnej wprowadzony został od maja
do października Apel Jasnogórski. W każdy czwartek o
6.15 jest Adoracja Najświętszego Sakramentu, a od
stycznia 2002 roku w I czwartek miesiąca wprowadzona
została Godzina Święta. W 2004 roku wprowadzone
zostało uroczyste nabożeństwo ku czci Miłosierdzia
Bożego w III piątek miesiąca, natomiast w pozostałe
piątki miesiąca odmawiana jest Koronka do
Miłosierdzia Bożego. Odbywają się w roku cztery
Nocne Czuwania: w sobotę przed III Niedzielą
Adwentu, w sobotę przed V niedzielą Wielkiego Postu,
w pierwszą sobotę czerwca oraz we wrześniu, z
okazji Święta patronalnego młodzieży, św. Stanisława
Kostki.
Szczegółowych liczb odnośnie
życia duszpasterskiego parafii nie przytaczam tutaj,
ponieważ jak wygląda obraz parafii w liczbach - znajdziemy właśnie pod takim tytułem w dziale
"Aktualności" i tam odsyłam zainteresowanych. Z
kolei , gdy chodzi o najważniejsze wydarzenia w
historii naszej parafii, czy też przeprowadzane
najważniejsze prace, remonty - odsyłam do działu "Wydarzenia
i prace".
Parafia posiada następujące
Sztandary: Parafialny, Górników, Młodzieży, Chóru
„Nadzieja”, Franciszkańskiego Zakonu Świeckich oraz
Proporzec Legionu Maryi. Są trzy relikwiarze: z
relikwiami św. Franciszka z Asyżu, św. Faustyny. i
św. O. Pio. Parafia wydaje Gazetkę
„Przyjaźń” - 8-stronicowy tygodnik.