Kościół dziś

Jedłownik - widok kościoła od strony południowej

Jedłownik - widok kościoła od strony wschodniej

Jedłownik - zniszczone boczne wejście do kościoła

Jedłownik - wejście główne do kościoła

Jedłownik - widok kościoła od strony północnej

Jastrzębie Zdrój - widok kościoła i kaplicy przebudowanej na probostwo

Ołtarz główny

Wnętrze kościoła

Plac przy Krzyżu Misyjnym

Kapliczka przy kościele

Ambona wisząca w prezbiterium Kościoła

Dyptyk

Figura św. Agnieszki

Figura św. Katarzyny

Obraz Matki Bożej

Obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem

Obraz św. Józefa

Obraz św. Rodziny

Relikwiarz św. Franciszka z Asyżu

Relikwiarz św. siostry Faustyny

Sztandary

Sztandary2

Transept z tryptykiem nad prezbiterium

 


Początki lat 60-tych to wielki rozwój Jastrzębia Zdroju, okres dynamicznego rozwoju budownictwa mieszkaniowego i przemysłowego. Do Jastrzębia zjeżdża coraz więcej ludności zamiejscowej po pracę i mieszkanie. Z wioski, Jastrzębie staje się miastem. Prawa miejskie otrzymuje w roku 1963. W tym czasie, Jastrzębie to dwie parafie: św. Katarzyny w Jastrzębiu Górnym i Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jastrzębiu Zdroju. Wówczas stanowiło to około dwudziestu tysięcy mieszkańców. Ale liczba ta nieustannie wzrasta-ła. Kościoły zaś w tych parafiach nie były w stanie pomieścić wielu wiernych. Gdy chodzi o parafię Serca Jezusowego w Zdroju, to budynek kościelny stanowiła dawna kaplica klasztorna w części budynku Sióstr Boromeuszek, powiększona w roku 1951 na całą wschodnią część budynku. W początkach lat 60-tych XX wieku, kiedy w Jastrzębiu Zdroju powstawały pierwsze kopal-nie: "Jastrzębie" i "Moszczenica", wybudowano pierwsze osiedle mieszkanio-we pod nazwą "Połomska", które później nazwano osiedlem "Przyjaźń". Liczyło ono około 3 tysiące wiernych. Jego mieszkańcy należeli do parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Zdroju. Z tego faktu wyni-kały różnego rodzaju trudności związane z dość sporą odległością do kościoła parafialnego. W szczególności z trudnościami tymi borykały się dzieci szkolne, które musiały podążać na katechizację do salek przy kościele ruchliwymi ulicami – Połomską, Pszczyńską i Zdrojową. Na pewno nie bez znaczenia był tu też fakt, że wielu młodych ludzi przyjeżdżających do Jastrzębia, było nieustabilizowanych pod względem religijnym.

 

Starania o nowy kościół

 

W lutym 1969 roku parafię NSPJ w Zdroju obejmuje – po ks. proboszczu Piotrze Jasioku – ks. Anzelm Skrobol. Widząc wielką odległość do kościoła i ciasnotę w dotychczasowym kościele, już w pierwszym roku swego paste-rzowania, podczas odwiedzin kolędowych szukał miejsca, aby w tej części parafii wybudować kościół, a chociażby najpierw kaplicę. Konieczność budowy nowej świątyni była więc potrzebą chwili. Jako gorliwy kapłan chciał dotrzeć do wszystkich ludzi. Czynił więc pilne starania o zezwolenie na budowę nowego kościoła poprzez Kurię Diecezjalną. Ówczesne jednak władze Polski Ludowej, do wszystkiego co miało związek z Kościołem, odnosiły się nieprzychylnie, niemal wręcz wrogo.  W tej sytuacji wszelkie prośby o budowę nowego kościoła załatwiane były odmownie. Ks. Skrobol niezrażony tym wszystkim, zwierza się kilku zaufanym parafianom, że zamierza faktem dokonanym zaskoczyć władze terenowe i potajemnie, dla dzieci mieszkających po północnej stronie ul. Wodzisławskiej zorganizować punkt katechetyczny, z zamiarem odprawiania od czasu do czasu mszy świętej dla chorych i starszych, a potem może i dla wszystkich. Od tej chwili zaczęła się potajemnie penetracja terenu. Pod uwagę wzięto sześć propozycji. Jednakże po szczegółowym rozpatrzeniu, żadna z nich nie spełniała określonych wymogów. Warto tu wspomnieć, ze zezwolenie na budowę mógł uzyskać tylko właściciel, zaś potrzeba budowy musiała być odpowiednio uzasadniona. W tym bowiem okresie, ze względu na braki materiałów budowlanych, o takie zezwolenie dla osoby prywatnej było bardzo trudno. W końcu udało się to zrealizować za sprawą państwa Józefa i Zofii Szotków. Kiedyś p. Zofia Szotek w rozmowie z p. Józefem Zdziebło narzekała, że w miarę rozbudowy osiedla coraz trudniej jest jej gospoda-rować. Mieszkańcy osiedla czynili bowiem nieraz szkody w uprawach polowych. Ponadto podkreślała, że ona i jej mąż Józef są już coraz starsi i coraz trudniej im pracować na tym około dwuhektarowym gospodarstwie. Zadeklarowała wówczas: "Gdyby była potrzeba, dałabym pole na kościół". Mogło to być w roku 1966 lub w następnym (taką datę podaje w swoich "Wspomnieniach" . Józef Zdziebło. Te rozmowę, dotycząca ofiarowania pola pod kościół w odpowiednim momencie przypomniał sobie wspomniany p. Józef Zdziebło. Z taki to dobrymi wiadomościami poszedł do księdza proboszcza A. Skrobola. Ks. Skrobol na wieść o tym był bardzo zadowolony i podziwiał postawę państwa Szotków. Ta słowna kiedyś deklaracja, z czasem została zamieniona w czyn. Miejsce na budowę było stosunkowo dogodne i warunki sprzyjające. W jednym ze spotkań u państwa Szotków, oprócz księdza proboszcza uczestniczył architekt - p. Gerard Kroczek, który zorien-towawszy się w ukształtowaniu terenu, podjął się sporządzenia rysunku - planu budowy.  W uzasadnieniu potrzeby budowy p. Szotkowie podali, że po przebudowie budynku mieszkalnego, istnieje konieczna budowa pomiesz-czeń inwentarskich. Aby jak najbardziej powiększyć pojemność planowanej kaplicy, dodano jeszcze garaż i pralnię.  W rezultacie powstał projekt budyn-ku gospodarczego o wymiarach 8x16 metrów. Aby jak najprędzej otrzymać zezwolenie, sprawę w urzędach załatwiał sam architekt, pan Gerard Kroczek. Zezwolenie uzyskano w sierpniu 1971 roku.  Od razu też rozpo-częto budowę. Sprawę tej budowy zawierzono św. Józefowi Robotnikowi. W intencji budowy odbywała się również Nowenna do Świętego Józefa w kościele w Zdroju.

 

Budowa budynku gospodarczego - kaplicy.

 

Państwo Szotkowie budowali więc dom gospodarczy, który już w samym zamyśle przeznaczony był na kościół, a właściwie - na kaplicę. Nadzór nad budową przyjął budowniczy, p. Fajkis z pobliskiej Połomi. Oficjalnie robotnicy przy budowie budynku gospodarczego p. Szotków zatrudnieni byli odpłatnie. Tylko dosłownie kilku ludzi było wtajemniczonych w sprawę budowy przyszłej kaplicy. W miarę postępu prac, wtajemniczanych było coraz więcej. Zgłaszali się chętni do pomocy, często bezinteresownie. Łącznikiem na co dzień pomiędzy ks. proboszczem a robotnikami na placu budowy był kościelny ze Zdroju, p. Gawełczyk. Warto tu podkreślić wielką solidarność ludzi, szcze-gólnie w końcowej fazie robót. Mieszkańcy osiedla okazywali wielką chęć pomocy czy to w formie pracy, czy to w formie środków transportu, czy też w odstąpieniu własnych materiałów budowlanych. Nie można też zapomnieć o datkach materialnych na ten cel. Miało to o tyle duże znaczenie, gdyż coraz więcej było sygnałów o rzeczywistym przeznaczeniu budowy. Gdyby wiado-mości te doszły do odpowiednich władz, budowa mogłaby być wstrzymana. Ostatecznie budowa potrwała sto dni.

 

Zakończenie prac i poświęcenie kaplicy.

 

Budynek gospodarczy, w domyśle kaplica, powstał w bardzo szybkim czasie, dzięki niestrudzonej postawie ks. proboszcza Anzelma Skrobola. Dzięki przyspieszonym pracom, planowane na 4 grudnia 1971 roku poświęcenie, odbyło się kilka tygodni wcześniej, tj. w niedzielę 14 listopada o godzinie 11.00. Poświęcenia dokonał ks. proboszcz Anzelm Skrobol, a uczynił to z wielkim wzruszeniem. Trudno zresztą twemu się dziwić, skoro w tak niesprzyjających dla Kościoła czasach, "postawił jednak na swoim" i doprowadził do wybudowania na nowym osiedlu, przynajmniej kaplicy. Poświęcono budynek gospodarczy państwa Szotków, czyniąc go w tym momencie Kaplicą, w której dokonała się bezkrwawa Ofiara i spłynęło błogosławieństwo na mieszkańców Osiedla „Przyjaźń”. Była to wielka radość dla wszystkich mieszkańców tej dzielnicy Jastrzębia Zdroju. Kaplica, która mogła pomieścić około pięćset wiernych, została poświęcona świętemu Józefowi Robotnikowi. Wkrótce nad ołtarzem umieszczono obraz Patrona. Od tej chwili, to znaczy od 14 listopada 1971 roku, odbywały się tutaj wszystkie nabożeństwa, łącznie z katechizacją dzieci i młodzieży. Okazało się później, że kaplica ta przez ponad trzy lata była centrum życia religijnego dla mieszkańców tej części miasta.

 

Represje i prześladowania

 

Według danych przytoczonych na zebraniu przy kopalni "Jastrzębie" wynikało, że na osiedlu "Przyjaźń" było wtedy 1500 partyjnych członków, 70 zaś należało do ORMO, a 7 do MO. Rzecz dziwna, że nikt z nich, mieszkają-cych przecież tak blisko budującej się kaplicy, nic nie zauważył (a może nie chciał zauważyć!), ani nie doniósł do władz. Ks. Anzelm Skrobol tłumaczył to nie tylko dyskrecją działania, ale przede wszystkim podkreślał wyraźnie, że jest to działanie świętego Józefa - cichego, skromnego, ale za to bardzo pracowitego. Boża sprawa wymagała jednakże wiele ofiar ze strony wiernych, a trudności i problemy wyzwalały ich dojrzałą postawę chrześcijańską. Prokuratura Powiatowa oraz MO w Wodzisławiu Śląskim wzywały wiele osób „podejrzanych” o współpracę na rzecz nowego kościoła. Owe szykany i represje zapoczątkowane zostały w drugiej połowie listopada 1971 roku i trwały mniej więcej do czerwca roku następnego. Najdotkliwiej odczuli je Zofia Szotek, jej mąż Józef oraz synowie: Krystian i Franciszek. Kilka razy wzywano ich do Prokuratury Powiatowej w Wodzisławiu, stawiając im pytania: kto ich namówił do tej budowy, od kogo otrzymywali pieniądze na materiały budowlane. Podobnie wzywano ludzi, którzy nie pracowali prawdzie przy budowie, ale mieli odwagę pisać do władz o zezwolenie na budowę kościoła. Przesłuchanych zobowiązywano do milczenia, ponadto grożono im sankcjami. Wielu ludzi związanych z budową zwolniono z pracy, względnie przesunięto ich na inne, to znaczy gorsze stanowiska pracy. Tak było na przykład w przypadku synów p. Szotków. Zostali oni z pracy pod ziemią przesunięci do pracy na powierzchnię, co oczywiście wiązało się z mniejszymi zarobkami, a także z wydłużeniem stażu pracy. Zatrzymywano niektórym rentę inwalidzką. Innych powoływano do wojska - okazało się jednak, że pracowali później przy melioracji, kopiąc rowy. Niektórym zatrzymywano rentę inwalidzką. Innych powoływano do wojska, ale później okazywało się, że pracowali przy melioracji, kopiąc rowy. 
 

Kronika Parafialna przekazuje nam nazwiska represjonowanych w związku z budową kaplicy. Są to następujące osoby (według zapisu kronikarskiego): Rodzina Szotków: Zofia - gospodyni, Józef - emeryt, Krystian – górnik i Franciszek – górnik; Ks. Proboszcz Anzelm Skrobol; Fajkis – budowniczy; Kroczek – architekt; Gawin – górnik; Pielesz – pracownica kopalni; Gatnar – rencista; Salamon – stolarz; Wowra – stolarz; Figas – elektryk, pracownik kopalni; Zdziebło A. – rolnik i Zdziebło J. – rolnik.

 

Na przesłuchanie wzywany był także ks. proboszcz Anzelm Skrobol. Podkreś-lić tutaj należy, że stosunkowo delikatne rozmowy z ks. proboszczem, połączone z przywiezieniem i odwiezieniem służbowym samochodem, w porównaniu z dość brutalnymi przesłuchaniami milicyjno-prokuratorskimi wszystkich pozostałych miały swój obłudny cel:  poróżnienie parafian ze swoim proboszczem. Skutek jednak był całkiem odwrotny.

 

Po licznych przesłuchaniach rozpoczął się proces sądowy. Główną oskarżoną była p. Zofia Szotek, której groził areszt. Ze względu na wiek, zamieniono tę karę na karę grzywny w wysokości 126 tysięcy złotych. Jak na tamte czasy była to suma bardzo wysoka, wprost zawrotna. Wystarczy porównać: miesięczny zarobek górnika wynosił wtedy około 3 tysięcy zł. Nie była to jedyna kara pieniężna. Były też inne kary pieniężne, za niewykonanie polecenia rozebrania budowli czy też za niezgodne z przeznaczeniem użytkowanie budynku. Prokuratura Powiatowa przesłała dwa pisma, w których nakazano p. Szotkom rozebranie budynku gospodarczego, pełniącego rolę kościoła, który – według ich opinii – groził zawaleniem i przez to stanowił niebezpieczeństwo dla ludzi. Kiedy funkcjonariusze SB przyjechali do p. Zofii Szotek, przymuszając ją do podpisania dokumentu o rozebraniu kaplicy, powiadomiono o tym dzieci, które wówczas znajdowały się w salce katechetycznej. Wkrótce zgromadził się wielki tłum ludzi, wielce wzburzonych tym faktem. Do tego stopnia wzburzonych, że ludzie ci chcieli wywrócić "Wołgę" SB-ków. Ci z kolei przestraszeni zmienili zdanie i prosili, aby parafianie podpisywali oświadczenie, że nie zgadzają się na rozbiórkę kościoła. Od tej pory zaprowadzono dyżur modlitewny, by władze potajemnie nie zamknęły kaplicy. Kroniki odnotowały próbę podpalenia kaplicy. Ówczesny kościelny p. Antoni Gatnar, zamykając wieczorem kaplicę zauważył płonące na podłodze papiery, które szybko ugasił. Z kolei dnia 20 stycznia 1972 roku z polecenia Prokuratury Powiatowej odcięty został prąd, tak że przez jakiś czas lekcje religii oraz nabożeństwa odbywały się przy świetle świec. Opiekę duszpasterską sprawował wtedy ks. Rudolf Jeziorski, wikariusz z parafii Serca Jezusowego w Zdroju. On to z Piekar sprowadził agregat prądotwórczy, który został zainstalowany i kaplica miała w ten sposób własny prąd. Perturbacje, prześladowania były ciągłe. Od czasu do czasu twierdzono, że kaplica grozi zawaleniem i należy ją bezzwłocznie zlikwidować. Również w międzyczasie przysłana z urzędu komisja ekspertów stwierdziła, że budynek nie spełnia wymaganych warunków, grozi niebezpieczeństwem zawalenia i należy go zamknąć. Natomiast komisja rzeczoznawców powołana przez stronę kościelną, po gruntownej kontroli (między innymi kucie w ścianach) stwierdziła, że konstrukcja budynku w niczym nie zagraża jego użytkownikom. Później zresztą - po otrzymaniu zgody na przeniesienie drewnianego kościoła św. Barbary z Jedłownika - zezwolono, aby tę kaplicę przebudować na probostwo. A więc jasno wynika, że zarzuty dotyczące kaplicy były bezpodstawne. Po pewnym czasie, władze widząc zdecydowaną postawę mieszkańców zaproponowały w zamian za zburzenie kaplicy, przeniesienie nieczynnego już zabytkowego kościoła z Jedłownika koło Wodzisławia Śl. Zburzenie kaplicy, to warunek nie do przyjęcia, niemniej rozmowy zostały zapoczątkowane. Rezultatem tych rozmów, trwających około półtora roku było przyjęcie warunków strony kościelnej, to jest: pozostawienie kaplicy do czasu przeniesienia zabytko-wego kościółka i poświęcenia go, a później przystosowanie istniejącego budynku na probostwo.

 

Mimo tych wielu szykan, licznych represji i prześladowań, a także zastraszeń, dzięki patronowi kaplicy - Świętemu Józefowi - i solidarności mieszkańców, wszystkie kary pieniężne (nieraz bardzo wysokie) zostały zapłacone.

 

Korespondencja z władzami państwowymi

 

Nadal aktualną sprawą pozostawała troska o zezwolenie na budowę nowego kościoła. Kaplica miała spełniać rolę tymczasowej. Kronika Parafialna zawiera "Korespondencję pomiędzy przedstawicielami mieszkańców, a władzami państwowymi". Korespondencja ta w sposób bardzo obrazowy ukazuje nam, jakie wówczas były czasy, na czym polegała "demokracja", jakimi kierowano się mechanizmami. Zarazem pokazuje nam: z jednej strony troskę mieszkańców osiedla o zezwolenie na budowę "normalnego" kościoła, z drugiej zaś troskę o tych, którzy byli represjonowani i prześlado-wani z powodu wybudowania kaplicy. W Kronice parafialnej znajdują się odpisy listów p. Otylii Celejewskiej. Pierwszy z nich zaadresowany był do kancelarii rady Państwa, Biura Ułaskawień i Wniosków w Warszawie, a pochodził z dnia 8 lutego 1972 roku. Z końcem sierpnia 1972 roku p. Otylia Celejewska skierowała kolejny list, tym razem do Urzędu Spraw Wyznań  w Warszawie.

 

Organizacja życia religijnego na "Przyjaźni"

 

W pierwszych tygodniach posługę kapłańską przy kaplicy św. Józefa pełnili na zmianę ks. proboszcz Anzelm Skrobol i księża wikarzy: Herich, Duda i Miksa. 20 listopada 1971 roku (a więc w niespełna tydzień po poświęceniu kaplicy św. Józefa) Ksiądz Biskup Ordynariusz Herbert Bednorz przysyła jako administratora nowej placówki kościelnej, ks. Rudolfa Jeziorskiego. Początkowo zamieszkuje on przy parafii NSPJ w Zdroju, potem u państwa Szotków, a pół roku później zajmuje skromną izbę w dolnej części kaplicy. Był to okres organizowania życia religijnego, będącego podwaliną pod przyszłą samodzielną parafię. Od stycznia 1972 roku wszelka dokumentacja, a więc księgi chrztów, ślubów, pogrzebów prowadzone są już na miejscu. Zaprowadzono też Kronikę Parafialną, w której zaczęto wpisywać i opisywać wszelkie wydarzenia związane z budową kościoła i z życiem religijnym w tej części parafii. Kronika ta prowadzona była jednakże przez krótki tylko okres czasu. Ostatnie zapisane wydarzenia (w pierwszej jej jakby części) pochodziły ze stycznia 1972 roku. Potem nastąpiła bardzo długa przerwa w prowadzeniu parafialnej kroniki na bieżąco. Przerwa ta spowodowana była chorobą, a potem śmiercią pierwszego kronikarza. Wznowiona została dopiero w roku 1992, a więc po dwudziestu latach. Wydarzenia z lat 1972-1992 uzupełnione zostały dzięki istniejącym różnym pisanym materiałom, dotyczącym życia parafii z tego właśnie okresu.

 

Stan techniczny drewnianego kościoła

 

Źródłem do omówienia tego zagadnienia stała się "Opinia techniczna". "Opinia" ta została opracowana po uprzednim szczegółowym oglądnięciu obiektu, dokonaniu niezbędnych odkrywek dla zbadania konstrukcji nośnej ścian i słupów wieży oraz zapoznaniu się z materiałami monograficznymi dotyczącymi przedmiotowego kościoła. Opinię tę opracowano na krótko przed planowanym przeniesieniem kościoła, a przedstawił ją p. Stanisław Niemkiewicz, inż. architekt, uprawniony rzeczoznawca do spraw budowlanych. Celem tej opinii było określenie stanu technicznego elementów konstrukcyjnych kościoła oraz podanie zakresu i sposobu wykonania niezbędnych prac budowlanych mających na celu zachowanie całej substancji zabytkowego kościoła. Bardzo pomocnym tutaj okazało się także drugie źródło: "Orzeczenie mykologiczno-budowlane". Ta opinia z kolei dotyczy stanu zawilgocenia, zagrzybienia oraz porażenia kościoła przez owady - techniczne szkodniki drewna. Opinię tą opracował i przedstawił p. mgr Hubert Krypczyk, rzeczoznawca mykologiczno-budowlany. Oględziny obiektu sakralnego w tym względzie przeprowadzono w kwietniu i maju 1974 roku.

 

Jakie były to zniszczenia? Najpierw wieża - stwierdzono, że słupy nośne są zaatakowane przez grzyb i w 50% przekrój ich jest przegnity. Pozostałe elementy konstrukcyjne, będące stale w warunkach sprzyjających rozwojowi grzyba, są również zagrzybione, szczególnie w dolnych partiach. W górnej części wieży, gdzie nie było odeskowania, a konstrukcja była odsłonięta, mimo przegnicia pokrycia gontowego, cała konstrukcja okazała się być w stanie dobrym. Czynnikami, które ją zachowały był wiatr i słońce. Następnie: nawa i prezbiterium - fundamenty w części nadziemnej (wykonane częściowo z kamienia, częściowo zaś z cegły) uległy całkowitemu zmurszeniu i rozkruszeniu się. Obustronne zaś odeskowanie ścian okazało się być powodem szybko postępującego procesu gnicia elementów drewnianych. Dodatkowym czynnikiem potęgującym zawilgocenie i przyśpieszającym proces gnicia, było nieszczelne pokrycie. W dobrym stanie był strop nad nawą i prezbiterium, wykonany w kształcie łuku.  Również w dobrym stanie była konstrukcja więźby. Natomiast, gdy chodzi o gont - zarówno nad wieżą, jak i nad nawą oraz prezbiterium - był przegniły i całe pokrycie wyglądało jak "sito". I wreszcie: zakrystia i kruchty - stwierdzono, że konstrukcja tych pomieszczeń jest dobrze zachowana. Odeskowanie zewnętrzne, podobnie jak całego kościoła, wymagało naprawy. Rzeczoznawca mykologiczno-budowlany w swym orzeczeniu podkreśla występowanie silnego i szybkiego destrukcyjnego rozkładu drewna. Widoczna jest w dużym stopniu niszcząca działalność owadów i grzybów.

 

Przygotowanie do prac remontowych i przeniesienia kościoła

 

Przygotowania do przeniesienia zabytkowego kościoła z Jedłownika do Jastrzębia Zdroju odbywały się właściwie równolegle. Tam przygotowywano kościół do demontażu. Na osiedlu "Przyjaźń" rozpoczęto prace przygoto-wawcze pod kościół. Działka, na której miał być umieszczony przeniesiony kościół posiadała silny spadek terenu w kierunku północnym. działka ta nie była zadrzewiona i nie uzbrojona. Ze względu na duży spadek terenu, jak również dla zapewnienia drewnianemu kościółkowi odpowiednich warunków hydrometrycznych, miał być cały podpiwniczony. Piwnice miały być przeznaczone dla celów gospodarczych i magazynowych, jak również miało być wydzielone pomieszczenie na kancelarię i małe lapidarium sakralne. Obecnie w podziemiach kościoła znajdują się: salki katechetyczne, biblioteka i kuchnia, a pomieszczenie pod wieżą kościelną służy jako magazyn oraz sala rekreacyjna.

 

W lutym 1974 roku zakończone zostały rozmowy w sprawie przeniesienia zabytkowego kościoła. Kwiecień 1974 r. – to początek rozbiórki kościoła w Jedłowniku: segregacja i numeracja nadających się do dalszej budowy elementów, zaś ołtarz przekazano do pracowni konserwatorskiej. Wszystkie te prace odbywały się pod nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W tym samym czasie w Jastrzębiu rozpoczęto roboty ziemne. W maju i czerwcu trwały prace budowlane i przewozowe. 8 lipca 1974 roku Ksiądz Biskup Józef Kurpas poświęcił kamień węgielny pod zabytkową świątynię. Od lipca do grudnia 1974 roku trwały prace już tylko na terenie naszej parafii. Tempo budowy nowej świątyni było bardzo szybkie. Prace przy budowie wykonywali spontanicznie i bezinteresownie mieszkańcy, fachowcy różnych zawodów. Przede wszystkim zaś pracowali górnicy. Konstrukcję drewnianą i gontowe pokrycie dachu wykonali specjaliści z Żywca. Wszystkie uszkodzone elementy starej konstrukcji zostały zastą-pione nowym drewnem, a więc: całe odeskowanie zewnętrzne i wewnętrzne ścian, jak również strop. Nowym jest też gontowe pokrycie dachu. Całością prac, począwszy od rozbiórki kościoła w Jedłowniku, przewożenia konstrukcji i rozpoczęcia budowy nowego kościoła kierował i koordynował dotychcza-sowy administrator wspólnoty wiernych zgromadzonej przy kaplicy pod wezwaniem św. Józefa – ksiądz Rudolf Jeziorski.

 

Zakończenie prac i poświęcenie kościoła.

 

Nastąpił moment poświęcenia przeniesionego kościoła w nowym miejscu. Wspomina o tym ówczesny Biskup Katowicki Herbert Bednorz, w liście z dnia 7 grudnia 1974 roku. W liście tym Biskup pisze: "Dnia 3 grudnia 1974 roku dokonałem uroczystego poświęcenia drewnianego kościoła p.w. św. Barbary i św. Józefa, przeniesionego z Jedłownika do parafii Jastrzębie, dekanatu jastrzębskiego. Nowy kościół powstał na miejscu dotychczasowej kaplicy, która ze względu na swoją ciasnotę nie mogła zaspokajać potrzeb religijnych wiernych tamtejszej parafii. Po poświęceniu kościoła odprawiłem uroczystą Mszę św. pontyfikalną przy licznym udziale duchowieństwa i bardzo tłumnym udziale wiernych". Warto dodać, że na uroczystości poświęcenia nowego kościoła nie było żadnych przedstawicieli władz państwowych. Nie było też żadnego przedstawiciela sąsiadującej kopalni "Jastrzębie". 

 

Erygowanie Parafii

 

Przeniesienie i poświęcenie kościoła przyczyniło  się do wzmożenia aktywności religijnej mieszkańców tej części parafii i rozwoju życia religijnego. To wszystko tworzyło podwaliny przyszłej parafii. W tamtych czasach wpływ na to miały także władze państwowe. Przytoczę wiec tutaj Decyzję Wydziału do Spraw Wyznań Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 30 grudnia 1975 roku: "Na podstawie art. 1 i art. 2 ust. 1 dekretu z dnia 31 grudnia 1956 roku o organizowaniu i obsadzaniu stanowisk kościelnych (Dz.U.Nr 1 poz. 6 z 1957r.) po rozpatrzeniu wniosku Kurii Diecezjalnej w Katowicach z dnia 2 grudnia 1975 roku (...) NIE ZGŁASZAM ZASTRZEŻEŃ przeciw utworzeniu parafii rzymskokatolickiej przy kościele p.w. św. Barbary i św. Józefa w Jastrzębiu Zdroju obejmującej następujące ulice: Brzechwy, Dunikowskiego, Kopernika, Moniuszki, Manifestu Lipcowego, Morcinka, Pstrowskiego, Pochwacie oraz Połomską. Decyzja niniejsza jest ostateczną w administracyjnym toku postępowania". Ostatecznie Parafia nasza erygowana została 1 lutego 1976 roku. Dekret erekcyjny w tej sprawie, z dnia 31 stycznia 1976 roku, podpisał ówczesny Biskup Katowicki Herbert Bednorz oraz Notariusz Ks. Wiktor Skworc (obecnie biskup tarnowski). Pierwszym proboszczem parafii zostaje dotychczasowy jej administrator i budowniczy kościoła, ks. Rudolf Jeziorski. Po poświęceniu kościoła, dotychczasowy ośrodek życia religijnego, czyli kaplicę św. Józefa, zaadoptowano na probostwo. Prace te wykonano w 1975 roku.

 

Nasz kościół zabytkiem

 

Kościół nasz decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach z dnia 5 sierpnia 1966 roku został wpisany do rejestru zabytków pod numerem 738/66. Granice zabytku rozciągają się na całość obiektu w ramach ogrodzenia i obejmują również wyposażenie wnętrza. Informuje o tym "Decyzja wpisania dobra kultury do rejestru zabytków". W uzasadnieniu tego postanowienia podaje się, że obiekt ten posiada wielką wartość artystyczna i historyczną, o dużym znaczeniu dla kultury polskiej. Wielką wartość w naszym kościele stanowią: ołtarz zabytkowy przylegający do ścian z obrazem św. Barbary, zabytkowa ambona z obrazami czterech ewangelistów, malowanych na desce, z XVII wieku, a także chrzcielnica. Zabytkiem jest też obraz „Madonna z Dzieciątkiem”. Obraz ten był wypożyczony na wystawę do Muzeum Narodowego w Warszawie w dniach od 20 lipca do 16 września 1979 roku. Jest to obraz o wymiarach 120 x 100 cm, pochodzący z XIX wieku; jego autor jest nieznany. Od kilku lat prowadzone są prace konserwatorskie w prezbiterium naszego kościoła. Odnowione zostały między innymi: zabytkowa chrzcielnica, obraz św. Barbary oraz tabernakulum, figury Serca Pana Jezusa i Serca Maryi. W ostatnich dniach kwietnia 2010 roku zakończona została konserwacja ołtarza głównego. Obecnie, w roku 2011, w pracowni konserwatorskiej w Krakowie znajduje się zabytkowa ambona z obrazami czterech ewange-listów.

 

Życie religijne w Parafii na „Przyjaźni”

 

Skończył się ostatecznie czas represji i prześladowań. Parafia ma już za sobą burzliwy, najeżony trudnościami ze strony władz państwowych początek, kiedy to zaskoczono władzę otwarciem kaplicy św. Józefa. Po poświęceniu przeniesionego kościoła, a potem po erygowaniu, parafia powoli krzepła i zaczynała osiągać stabilizację. Dnia 14 sierpnia 1976 roku nastąpiła zmiana na stanowisku proboszcza parafii.  Dotychczasowy proboszcz ks. Rudolf Jeziorski został ustanowiony wikariuszem-ekonomem parafii pod wezwaniem św. Katarzyny w Czechowicach-Dziedzicach. Nowym proboszczem (najpierw wikariuszem-ekonomem) zostaje ks. Paweł Kasza.

 

Charakterystykę parafii w jej pierwszych latach funkcjonowania znajdujemy w Aktach parafialnych. Taki obraz parafii sporządza proboszcz przy okazji wizytacji kanonicznej. Pierwsza wizytacja kanoniczna maiła miejsce jeszcze przed erygowaniem parafii, w dniach 18 i 20 kwietnia 1975 roku, a wizytację przeprowadził Ks. Biskup Czesław Domin. Ksiądz Biskup z wielkim uznaniem podkreślił, iż „wspólne przeżycie prześladowań w związku z budową Kaplicy, a następnie prace związane z przeniesieniem kościoła – scaliło i zespoliło mieszkańców osiedla przy ul. Połomskiej w jedną zwartą rodzinę parafialną. Wielu miało okazję publicznego wyznania wiary i cierpienia za nią”. W tym okresie parafia liczyła 3600 katolików.

 

Kolejna wizytacja została przeprowadzona 14 kwietnia 1981 roku. Wówczas parafię wizytował Ks. Biskup Ordynariusz Herbert Bednorz. W czasie tej wizytacji zostało podkreślone, iż "niski standard mieszkań osiedla jest powodem dużej fluktuacji ludności traktującej swoje mieszkania jako przejściowe w oczekiwaniu na przydział lepszego locum. Zdarza się więc, że na osiedlu mieszkają ludzie społecznie zaniedbani, których nie stać na bardziej komfortowe mieszkanie. U wielu jest to powodem materializmu praktycznego podyktowanego chęcią dorabiania się".

 

O parafii z tamtego okresu międzywizytacyjnego wspomina ks. proboszcz Paweł Kasza: "Parafianie, którzy mieszkają na osiedlu przez dłuższy czas, związani są z parafią i biorą udział w życiu Kościoła. Najgorzej, jak można zaobserwować, jest z parafianami, którzy wprowadzają się do mieszkań opuszczonych przez tych parafian, którzy "się dorobili" i poszli "na swoje" - albo na większe mieszkanie do nowych osiedli. Parafianie nowi to często ludzie raczej, z różnych przyczyn, religijnie i moralnie "surowi". Często na nasze osiedle przesiedlane są rodziny rozbite, albo które nie płaciły regularnie czynszu za wielkie mieszkania na osiedlu  w Jastrzębiu III (a więc ludzie z eksmisji), względnie przeprowadza się sama matka z dziećmi (ojciec w więzieniu). Przebywają jakiś czas - czasem w jednym mieszkaniu w ciągu roku jest kilka zmian lokatorów. (...) Traktuje się często osiedle "Przyjaźń" jako awaryjne, dla nie najlepszego elementu. Tych ludzi, poprzez dzieci, przez katechezę dorosłych, odwiedziny w domu zaczyna się wiązać z Kościołem, co przychodzi nieraz bardzo trudno. Na osiedlu mieszka również wyjątkowo dużo funkcjonariuszy SW - dozoru z Zakładu Karnego w Szerokiej. Często małżeństwa bez ślubu kościelnego (...) Jak wszędzie zagrożeniem wielkim jest alkoholizm. Sprzyja temu bar, który usytuowany jest nawet blisko szkoły. (...) Odejścia od wiary nie obserwuje się. Ci, którzy byli katolikami od święta, czy nawet uważała się za niewierzących, pochodzą często z Czerwonego Zagłębia". 

 

Liczba parafian stale rosła. Na początku lat 80-tych, parafia liczyła prawie 4500 mieszkańców. Rosła też liczba niewierzących (125),i innowierców, szczególnie świadków Jehowy (121). Pod względem struktury społeczno-zawodowej w tym czasie przeważają robotnicy, którzy zatrudnieni są najczęściej w górnictwie. Trudnym problemem w tym okresie byli mieszkańcy hoteli rotacyjnych.

 

"Parafia św. Barbary i św. Józefa w Jastrzębiu Zdroju obejmuje obrzeża miasta z najstarszym osiedlem o najniższym standardzie socjalnym. Jego mieszkańcy często migrują do innych części miasta, szukając lepszych warunków życia. Jest także osiedle domków jednorodzinnych i bloki rotacyjne. Zjawisko migracji ludności rzutuje negatywnie na pracę duszpasterską i integrację wiernych z parafią" - taką oto opinie znajdujemy w Dekrecie wizytacyjnym z 1990 roku. Wizytację w dniach 27-28 października tegoż roku przeprowadził Biskup Katowicki Damian Zimoń.

 

Z czasem sytuacja ta uległa zmianie na lepsze. Można śmiało powiedzieć, ze obecnie parafia jest ustabilizowana, zatem i duszpasterstwo należy do tradycyjnych. Nie istnieją już bloki robotnicze ani rotacyjne. Nie powstają już żadne bloki mieszkaniowe, co najwyżej buduje się domy jednorodzinne. Nie można też mówić o jakiejś wielkiej migracji. Jeżeli są przemieszczenia - coraz częściej nawet w ramach parafii - to nie są one zbyt wielkie. Poprawił się też poziom mieszkań na osiedlu "Przyjaźń". Wiele rodzin mieszka tu "od zawsze". I ci mieszkańcy tworzą tradycję parafii. Mieszkańcy osiedla bardzo mocno zasymilizowali się z tymi mieszkańcami, którzy żyli tutaj jeszcze przed powstaniem Kaplicy Świętego Józefa. Często także ich dzieci, którzy już założyli swoje rodziny, także mieszkają na terenie naszej parafii. W dodatku, niewielkie bloki mieszkaniowe sprawiają, ze ich mieszkańcy bardzo dobrze wzajemnie się znają. Trzeba wiec już odrzucić stereotyp, że jest to osiedle awaryjne, że mieszka tu nie najlepszy "element".

 

W ocenie sytuacji religijno-moralnej parafii należy podkreślić żywy udział wiernych w liturgii mszy świętej. Choć dodać trzeba, że uczestnictwo we mszy świętej niedzielnej i świątecznej jest problemem. Z drugiej strony, jest spora grupa osób uczestniczących we mszy świętej także w tygodniu. Należy podkreślić wzrost świadomości eucharystycznej. Wzrasta liczba przystępujących do Komunii Świętej. Żywy jest udział poszczególnych Grup działających przy parafii. Więcej na temat poszczególnych Grup parafialnych znajdziemy w "Duszpasterstwie".

 

Życie wewnętrzne człowieka w znacznym stopniu uzależnione jest od modlitwy i wszelkiego innego rodzaju kontaktów z Panem Bogiem. W marcu 1978 roku rozpoczęto śpiewanie Godzinek przed pierwszą mszą świętą w każdą niedzielę; Obecnie Godzinki śpiewa się także w każdą Uroczystość, Święto czy nawet Wspomnienie Maryjne. W roku 1979 zaczęto odmawianie modlitwy różańcowej codziennie przed mszą święta poranną. W 1984 roku wprowadzono pierwszopiątkowe msze święte w intencji chorych i starszych wiekiem parafian. W 1998 roku wprowadzone zostały Nabożeństwa Fatimskie (od maja do października). W roku 2000, po wybudowaniu przy kościele Groty Maryjnej wprowadzony został od maja do października Apel Jasnogórski. W każdy czwartek o 6.15 jest Adoracja Najświętszego Sakramentu, a od stycznia 2002 roku w I czwartek miesiąca wprowadzona została Godzina Święta. W 2004 roku wprowadzone zostało uroczyste nabożeństwo ku czci Miłosierdzia Bożego w III piątek miesiąca, natomiast w pozostałe piątki miesiąca odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego. Odbywają się w roku cztery Nocne Czuwania: w sobotę przed III Niedzielą Adwentu, w sobotę przed V niedzielą Wielkiego Postu, w pierwszą sobotę czerwca oraz we wrześniu,  z okazji Święta patronalnego młodzieży, św. Stanisława Kostki.

 

Szczegółowych liczb odnośnie życia duszpasterskiego parafii nie przytaczam tutaj, ponieważ jak wygląda obraz parafii w liczbach - znajdziemy właśnie pod takim tytułem w dziale "Aktualności" i tam odsyłam zainteresowanych. Z kolei , gdy chodzi o najważniejsze wydarzenia w historii naszej parafii, czy też przeprowadzane najważniejsze prace, remonty - odsyłam do działu "Wydarzenia i prace".

 

Parafia posiada następujące Sztandary: Parafialny, Górników, Młodzieży, Chóru „Nadzieja”, Franciszkańskiego Zakonu Świeckich oraz Proporzec Legionu Maryi. Są trzy relikwiarze: z relikwiami św. Franciszka z Asyżu, św. Faustyny. i św. O. Pio. Parafia wydaje Gazetkę „Przyjaźń” - 8-stronicowy tygodnik.

 

 

 

HISTORIA KOŚCIOŁA W JEDŁOWNIKU

Z "Dziejów Kościoła i Parafii w Jedłowniku" dowiadujemy się, że kościół stał tam już w bardzo dawnych czasach. Tradycja utrzymuje, że kościół jedłownicki był tam jedyną chrześcijańską świątynią, kiedy jeszcze cała okolica, wzdłuż i wszerz, była pogańska. Podobne twierdzenia odnoszą się do jeszcze kilku innych kościołów w naszej diecezji. Historyk obeznany z materią, przyjmuje takie wieści z wielką rezerwą. Często już na pierwszy rzut oka te wiadomości wydają się nieprawdopodobne, a bliższe badania zwykle wykazują zupełną bezpodstawność takiego dalekiego wysunięcia terminu powstania kościoła. Niemniej, poważniejsze już źródła pozwalają nam na przypuszczenie, że kościół w Jedłowniku istniał co najmniej od pierwszej połowy XIII wieku. Po raz pierwszy kościół w Jedłowniku jest wspomniany w spisie świętopietrza z 1447 roku. Jedłownik zaliczał się już wtedy do zamożniejszych parafii i większych z uwagi na liczebność parafian.

Kościół jedłownicki był aż do naszych czasów budowlą drewnianą. Pierwsze dokładniejsze opisy kościoła jedłownickiego pochodzą z XVII wieku, najstarszy z 1652 roku. W roku 1679 podano w protokole powizytacyjnym, że kościół tutejszy jest stary, jak mówią i wynika to też ze starych zapisków". W drukowanej notatce, w której w 1849 roku jedłownicki proboszcz ks. Antoni Proske opisuje katastrofalną wichurę, jaka rok wcześniej nawiedziła Jedłownik i wyrządziła straszne spustoszenia - twierdzi, że kościół w Jedłowniuku stoi już 504 lata. Znaczy to, że musiał być zbudowany w 1345 roku. Skąd taki wniosek? Na jednej belce tego kościoła znaleziono wyryty rok MCCCVL czyli 1345. Wobec tego, że około 1679 roku wymieniono stare dębowe fundamenty i zamieniono je nowymi, również dębowymi - podany rok 1345 nie byłby sprzeczny, gdyż dębowe fundamenty mogą wytrzymać nawet 350 lat. W taki jednak razie , kościół zbudowany w 1345 roku nie byłby pierwszym tutaj kościołem, lecz co najmniej drugim z rzędu. Kościół, który został przeniesiony z Jedłownika do Jastrzębia pochodził z pierwszej połowy XVII wieku. Gruntownie odrestaurowany został w roku 1888.

Opis zabytkowego kościoła z Jedłownika.

W "Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce" znajduje się następujący opis sporządzony przez Mariana Korneckiego i Jana Samka podczas inwentaryzacji zabytków sztuki w 1960 roku:

Dawny kościół parafialny pod wezwaniem św. Barbary. Parafia wzmiankowana w XIII wieku, kościół z 1447 roku. Obecny zbudowany w pierwszej połowie XVII wieku, w 1679 roku wymiana fundamentów z przysieci dębowych. Gruntownie odrestaurowany i przebudowany w 1888 roku. Opuszczony. Odrestaurowany. Drewniany, konstrukcji zrębowej na podmurowaniu ceglanym, szalowany. Krótkie prezbiterium zamknięte trójbocznie, przy nim od północy prostokątna przybudówka mieszcząca zakrystię oraz na piętrze dawną lożę lokatorską. Przy zakrystii niewielki przedsionek konstrukcji słupowej. Nawa szersza od prezbiterium, na planie wydłużonego prostokąta, z kruchtą od południa i kwadratową wieżą konstrukcji słupowej od zachodu. Pomieszczenie pod wieżą włączone w czasie przebudowy w 1888 roku jako przedłużenie nawy, przez wycięcie znacznej części ściany zachodniej. Nawa i prezbiterium przykryte pozornymi sklepieniami kolebkowymi wzmocnionymi poprzecznymi podciągami. Tęcza o łuku półkolistym, w niej dwie nowszego pochodzenia belki z barokowymi rzeźbami: Chrystusa Ukrzyżowanego, Matki Boskiej, świętego Jana Ewangelisty oraz świętych Ignacego Loyoli i Jana Nepomucena. Dawna loża lokatorska otwarta do prezbiterium prostokątnym przepruciem. Chór muzyczny nowszego pochodzenia, przechodzący na przestrzeń podwieżową, wsparty na 6 łukach. W zakrystii strop belkowany. Okna prostokątne, w okienku zakrystii krata z zadziorami. Dachy dwuspadowe o jednej kalenicy, kryte gontem: pod okapem profilowany gzyms. Nad przybudówką od północy trójspadowy daszek. Nad nawą czworoboczna wieżyczka na sygnaturkę z latarnią. Wieża kryta dachem czterospadowym pobitym gontem, z nadwieszoną izbicą, szalowana deskami. Hełm wieży namiotowy, pobity gontem. Przed wieżą, od zachodu otwarta kruchta pokryta daszkiem dwuspadowym; w wejściu drzwi z przeniesionymi ozdobnymi okuciami z 1647 roku. Ołtarz główny barokowy, przerobiony. Ołtarze boczne: lewy późnorenesansowy około połowy XVII wieku, prawy barokowy z przełomu XVII i XVIII wieku z rzeźbami puttów. Krzyż ołtarzowy drewniany o charakterze późnobarokowym (..).

Położenie tego starego kościoła nosi wyraźne cechy obronności, znajduje się bowiem na skraju skarpy, stromo spadającej w dół do dolinki. Położenie tego kościółka przypominało położenie średniowiecznych grodów. Wybór tego miejsca pod kościół na pewno był podyktowany względami obronności. Wiadomo bowiem, że kościoły pierwotne w naszych stronach często miały charakter schronów w czasie najazdów nieprzyjaciół, szanujący na ogół przywilej nietykalności kościelnej. Zresztą sama polska nazwa „kościół” jest przecież przyswojoną postacią łacińską „castellum”, co znaczy: obóz warowny. Obok tego kościółka był cmentarz o formie równookrągłej, ogrodzony płotem z nakrytym daszkiem. Na cmentarzu zaś znajdowała się drewniana kostnica. Przed kościołem stał krzyż.

Wnętrze starego kościoła

Kościół był wewnątrz wybielony, sufit deskowy malowany, podłoga zaś była z cegieł. W kościele znajdowały się trzy ołtarze, o których poświęceniu z 1652 roku nic pewnego nie wiedziano. W 1679 roku ołtarz główny był nowy, poświęcony świętej Barbarze. Były też dwa ołtarze boczne. Chrzcielnica była ciosana z kamienia, w niej znajdowała się miednica nakryta miedzianą pokrywą. Konfesjonał stał za wielkim ołtarzem. Ławki były pomalowane. Ambona – zwykłej, prostej roboty – wykonana była z desek. Nad główną bramą był chór malowany. Z wartościowych sprzętów liturgicznych w 1679 roku wylicza się między innymi: dwa kielichy – jeden srebrny i wyzłacany, drugi zaś miedziany; jeden srebrny pacyfikał; miedziana monstrancja, wewnątrz posrebrzana, zaś melchizedek (albo: luna – uchwyt w kształcie sierpu do podtrzymywania hostii w monstrancji) pozłacany. W roku 1801 wyłożono podłogę kościoła kwadratowymi płytami z kamienia. W 1886 roku proboszcz Ring zaczął odnawiać ten drewniany kościółek, który w tej postaci zachował się do czasów współczesnych, konkretnie do momentu rozebrania i przeniesienia do Jastrzębia Zdroju, co miało miejsce w 1974 roku.

Święci patronowie starego kościoła

W roku 1652 i jeszcze w 1679 wizytacje kanoniczne kościoła jedłownickiego znają tylko jednego świętego patrona tego kościoła, a mianowicie świętego Marka Ewangelisty. Ale w roku 1688 zjawia się po raz pierwszy jako patronka kościoła – obok dawnego patrona, święta Barbara ("Ecclesia sub titulo S. Marci Evangelistae et S. Barbarae"). W roku 1697 znowu wymieniony jest tylko św. Marek. Natomiast w początkach XVIII wieku św. Barbarę wymienia się na pierwszym miejscu, przed św. Markiem. "Eccl. Paroch. Jedloviense sub titulo S. Barbarae Virg. et Martyr. necnoc S. Marci Evangelistae" - takie zapisy pochodzą z roku 1728 i 1731. Pojawienie się św. Barbary jako nowej patronki kościoła ma wytłumaczenie w fakcie, że w roku 1678 sprawiono nowy główny ołtarz, poświęcony tej właśnie Świętej. Odtąd pierwotny patron kościoła – św. Marek Ewangelista – powoli odchodzi w zapomnienie. W wieku XIX już tylko sama św. Barbara jest wymieniana jako patronka kościoła. Uroczystość poświęcenia tego kościoła obchodzono w XVII wieku w najbliższą niedzielę po św. Bartłomieju, tj. pod koniec sierpnia. Jednak i obchodzenie tej uroczystości poszło w zapomnienie z chwilą, kiedy w roku 1886 zaczęto odbudowywać, a później na nowo poświecono ten kościół. Odtąd uroczystość poświęcenia (dedicatio) obchodziło się w trzecią niedzielę września. Z kolei Odpust, czyli dzień danego patrona kościoła, obchodzono do początków XVIII wieku ku czci św. Marka (25 kwietnia), następnie w dzień św. Barbary (4 grudnia), względnie też w niedzielę po jej wspomnieniu.  Specjalnych odpustów w ścisłym tego słowa znaczeniu nie było przy jedłownickim kościele. W protokole powizytowym z XVII wieku czytamy: "indulgentiae nullae sunt". Jednakże w roku 1777 ówczesny proboszcz wystarał się w Kurii Apostolskiej w Rzymie o specjalny odpust dla kościoła jedłownickiego. Bliższych szczegółów brak, choć w księdze wydatków pod wspomnianym wyżej rokiem, czytamy: "Królewskiemu pruskiemu agentowi w Rzymie dano za podjęcie dokumentu odpustowego jako honorarium i na porto pocztowe 5 florenów i 45 grajcarów".

Nowy kościół w Jedłowniku

Nowy kościół, już murowany, pod wezwaniem Matki Boskiej Wszechpośredniczki Łask i świętego Antoniego, zbudowany został w latach 1949-1952. Odtąd ten kościół staje się kościołem parafialnym, zaś stary kościółek drewniany stał właściwie bezczynnie i niszczał. Rok 1974 stanowi nowy rozdział dla tegoż właśnie kościółka.